Przez większość życia próbujemy znaleźć odpowiedzi. Chcemy wiedzieć, co zrobić, którą drogę wybrać, jak zmienić to, co boli, i jak sprawić, żeby wreszcie było tak, jak pragniemy. Czasami próbujemy zmienić rzeczywistość samymi myślami. Innym razem tak długo analizujemy przeszłość, że zapominamy, iż przed nami wciąż jest przyszłość.
Co, gdybyśmy zamiast próbować kontrolować życie albo biernie czekać, aż coś się wydarzy, zaczęli z nim współtworzyć? Nie poprzez zaprzeczanie temu, co jest. Nie poprzez udawanie, że nie boli, kiedy boli. Że nie boimy się, kiedy się boimy. Że wszystko jest dobrze, kiedy wcale nie jest. Ale poprzez spotkanie z prawdą, która nie musi być wyrokiem na całą naszą przyszłość.
Współtworzenie to zaproszenie do zupełnie nowej relacji z życiem. Takiej, w której nie musisz znać całej drogi, żeby zrobić kolejny krok. Nie musisz mieć pewności, żeby się otworzyć. Nie musisz przestać płakać, żeby zacząć coś tworzyć. I nie musisz czekać, aż Twoje życie stanie się idealne, żeby wreszcie wziąć w nim udział.
Podczas naszego kursu nauczymy się odróżniać fakty od historii, które dopisuje do nich nasz umysł. Będziemy odkrywać, jak otwierać drzwi tam, gdzie dotąd widzieliśmy wyłącznie ściany. Będziemy uczyć się rozmawiać z życiem. Zadawać pytania. Dostrzegać odpowiedzi. Wykonywać swoje ruchy i pozostawać otwartymi na to, co wydarza się w odpowiedzi.
Bo współtworzenie nie polega na tym, że wszystko zależy od nas. Ale nie oznacza również, że nic od nas nie zależy.
Czasami będzie to wielka decyzja. Czasami otwarcie drzwi, których baliśmy się dotknąć. A czasami ugotowanie obiadu, przytulenie kogoś, zasadzenie kwiatka albo wykonanie jednego maleńkiego kroku w dniu, w którym ledwo mamy siłę wstać. Bo życie nie dzieje się dopiero wtedy, kiedy wszystko się poukłada. Dzieje się teraz. A my możemy w nim uczestniczyć. Nie wiem jak. Nie wiem gdzie. Nie wiem kiedy. Nie wiem, co jeszcze dla mnie masz. Ale nie zamykam drzwi.